Nietolerancja glutenu

Od kilku lat możemy zaobserwować znaczący wzrost świadomości na temat celiakii i nietolerancji glutenu. W pewnym stopniu jest to moda, za którą idzie brak podstawowej wiedzy o tych schorzeniach. Niemniej jednak nietolerancja glutenu i dieta bezglutenowa zyskały na tyle zrozumienia w społeczeństwie, że coraz łatwiej jest żyć z tą chorobą. Oto kilka najważniejszych informacji na temat diety bezglutenowej.

Z czym to się je? Niestety, właśnie z wieloma rzeczami się nie je. Nie je się z żadną pochodną zbóż takich jak pszenica, żyto, jęczmień czy owies (w tym przypadku jest jednak możliwe uzyskanie “czystego” owsa bez glutenu, ale są to specjalne uprawy). Zawierają one bowiem białko o nazwie „gluten”. Tak więc zabronione są wszelkie najpopularniejsze pieczywa, makarony, wypieki, wafelki (bo mąka), zdrowe granole, kasze (pochodzące z tych zbóż, np. pęczak, kus-kus), pizze, pierogi, domowe kotlety schabowe czy pasztety (bo bułka tarta), a także masę innych, mniej oczywistych rzeczy, jak np. proszek do pieczenia, mieszanki przypraw czy jogurty owocowe (tak, czego to ci producenci nie wymyślą, byle tylko użyć taniego zagęszczacza, a takim jest np. skrobia pszenna). Zgroza całej sytuacji objawia nam się w pełnej okazałości, gdy uświadomimy sobie, że osoby z celiakią nie mogą… piwa (słód jęczmienny).

Jakie są sezonowe warzywa i owoce?

Powiecie, że przecież z każdą dietą jest tak, że od czasu do czasu można sobie pofolgować. No niestety, tu tak łatwo nie ma. W komiksowym skrócie: jesz gluten, a ten w ramach odwetu przechodząc przez Twoje jelita, niszczy wszystko, co spotka na swojej drodze – czyli kosmki jelitowe. Zanim Twój organizm je odbuduje, nic co zjesz, nie będzie w pełni wchłaniane (minerały, witaminy). Masz problemy z trawieniem, a do tego dochodzi niewchłanianie potrzebnych składników. To z kolei prowadzi do anemii, problemów z odpornością itd. Podsumowując, jeden nierozważny krok (posiłek), a jakby nie istniały lata twojej diety i wyrzeczeń. Każdego dnia musisz więc stawiać czoła wszystkim babciom i mamom (“przecież to tylko jeden pierożek”), piekarniom (zapach świeżego pieczywa), znajomym (“no co ty, piwa się ze mną nie napijesz?”) i restauratorom (“my zup mąką nie zagęszczamy”, a następnego dnia już wiesz, że kłamali).

Jak widać, dieta bezglutenowa to wiele wyrzeczeń. Nie jest dobrą wiadomością ani dla zwolenników kuchni mamusi, ani dla amatorów kuchni włoskiej, ani dla łasuchów.